ssonicsl subiektywnieRaz my, raz oni. Raz oni, raz my. Bilans 5-5. Przy kurczącej się kadrze udało się nam nie przegrać żadnego teoretycznie łatwego meczu, to ważne. Uważam że zrobiliśmy tyle ile mogliśmy. Patrząc na statystyki to: 29 miejsce w rzutach osobistych (73,9%), 25 miejsce w rzutach za trzy (33,5%), 24 miejsce w skuteczności z gry (45,4%). Przy takich procentach 5 zwycięstw?! Sukces! Oczywiście wymieniłbym te dwie ostatnie wygrane (z Utah i Portland) za to jedno zwycięstwo z Knicks z NBA Cup, no ale… Najlepsza 4 w pucharze to też wynik niczego sobie. Aha i jeszcze jedno. Penda i Richardson. Są bardzo użyteczni jak grają. Naprawdę udane wybory.
Dużo krytyki ostatnio spływa na Banchero. Może i słusznie, że jakaś krytyka się pojawia, ale według mnie jest ona zdecydowanie przesadzona. Paolo opiera swoją grę na grze fizycznej. Jak fizycznie wygląda? Wciąż słabo (patrzcie na pracę nóg!), dużo rzutów na bliższą obręcz, szczególnie w drugich połowach. Musimy być cierpliwi i tyle. W końcu wróci na swój poziom.
Z najbliższych 10 spotkań, 4 to mecze z tankowcami, 2 z prawie tankowcami, 3 z drużynami trochę słabszymi od nas (jeśli mamy zdrową kadrę) i mecz z Denver. W zależności od tego czy będzie do dyspozycji Suggs czy nie (w powrót Wagnerów nie wierzę) to bilans od 6-4 do 9-1 jest możliwy. Oczywiście mam nadzieję na 9-1, 8-2, bo ja robię podsumowanie kolejnej 10 spotkań :D
skrzatos subiektywnieBilans 5-5 nie jest (patrząc przez pryzmat rywali) rozczarowujący, ale czy mógłby być lepszy? Myślę, że ilość kontuzji w naszym zespole sprawia, że po raz kolejny musimy patrzeć na to wszystko inaczej. Bo przecież brak Franza Wagnera (7 spotkań licząc kontuzję na początku meczu w Nowym Jorku) oraz Jalena Suggsa (4 mecze) jest w naszej drużynie odczuwalny. Wiadomo, że wrócił Banchero, ale on jest daleko od swojej formy...
Wygrane po odrobieniu strat z Bulls czy Heat cieszą i tym bardziej cieszy fakt, że Bane wygląda w naszym uniformie coraz lepiej. W trzech innych pojedynkach również zapisaliśmy na swoim koncie zwycięstwa (z Heat, Jazz i Trail Blazers), ale w dwóch z nich nie obyło się bez nerwów po roztrwonieniu bardzo bezpiecznych przewag. Na plus dla mnie Bane, mimo tego że czasami mu zdarzają się pojedyncze słabsze mecze to pod nieobecność Wagnera i Suggsa to nasz najlepszy zawodnik. Carter Jr. również gra swoje i te jego trójki z rogu to jest jedno z pewniejszych zagrań naszej i tak czasem kulawej ofensywy. Anthony Black jest coraz lepszy i rozwija się z dnia na dzień w błyskawicznym tempie. Na minus wciąż grający bez werwy Banchero, który dalej nie jest sobą... Isaac jest dalej opcją do wymiany, bo to co zarabia to jest jakaś masakra do tego, co zarabia...
Ogólnie jest dobrze, bo znowu kontuzje chcą rozwalić, ale my się nie dajemy. Czekamy na powrót Franza i Jalena i walczmy o top 4 Wschodu.
jingles subiektywnieI znów te kontuzje... Ile można... Wcześniej poza grą był Banchero, teraz musimy radzić sobie bez Wagnera (a w zasadzie Wagnerów, ale do braku tego starszego się już przyzwyczailiśmy) oraz serca tej drużyny - Suggsa. Mimo to robimy bilans 5-5, a to wszystko w momencie gdy Banchero, mimo że już od jakiegoś czasu gra, to jest daleki od swojej normalnej dyspozycji.
Na lidera wyrósł Bane, który wygrał nam kolejne dwa mecz - game-winner z Jazz i game-winning blok z Blazers (oni go w tym sezonie zdecydowanie nie lubią). On wciąż znika na dłuższe fragmenty spotkań, ale gdy drużyna potrzebuje przełamania to jest zdecydowanie najpewniejszą opcją. Potrafi sam wykreować sobie sytuacje do zdobycia punktów świetnymi wejściami pod kosza, ale ostatnio zaczął też być pewniejszy za 3. Na przestrzeni ostatnich 10 gier Bane trafiał ponad 45% trójek!
Magic sprawili nam sporo radości awansując do półfinału NBA Cup i pojechali na mecz z Knicks do Las Vegas. Wcześniej w niesamowitych okolicznościach pokonali u siebie Miami, chociaż 0-15 jakie wydarzyło się na początku meczu musiało oglądającym na żywo przysporzyć sporo nerwów. W odpowiednim momencie odpalił się jednak Bane i zagrał swoje ulubione spotkanie - na 37 pkt, po raz trzeci w tym sezonie. Ostatecznie gracze z O-Town zdominowali drugą połowę i wygrali dość pewnie 117-108.
Do finału awansować się nie udało, Knicks okazali się wyraźnie lepsi i co gorsza - to właśnie w tym meczu z gry wypadł Suggs, który był najlepszym graczem naszych ulubieńców (26 pkt w 29 min). Co ciekawe - również Wagner wypadł z gry we wcześniejszym meczu z Knicks, a wcześniej - w pierwszym spotkaniu tych ekip w sezonie - Banchero. Klątwa Nowego Jorku...
Pod nieobecność kontuzjowanych graczy regularne szanse na grę dostają debiutanci - Richardson i Penda i trzeba przyznać, że wykorzystują te minuty bardzo fajnie. Penda jest jeszcze do oszlifowania w ataku, ale trafia nieźle za 3 (37,5%), nie boi się wchodzić pod kosz, jest aktywny w obronie i nieźle zbiera (5,4 zb w 13,5 min). Jase także daje powody do radości i pokazuje potencjał w ostatnich spotkaniach. Ponad 40% za 3, aktywny w ataku, również potrafi penetrować pod kosz. Chłopaki do oszlifowania i będzie z nich sporo pociechy.
StatystycznieStatsy pro dostaniecie w kolejnym podsumowaniu, które należy do naszego stat-świra. Ode mnie dzisiaj kilka kluczowych liczb.
Na pozycję lidera strzelców Magic wysuwa się Bane - 20,8 pkt/m i wspomniane już 45% za 3 (wyższą średnią punktową ma Wagner, ale zagrał tylko 4 mecze z ostatnich 10). Bane ma też 4,7 ast/m i wyprzedza go tutaj tylko Banchero - 5 ast/m. W ostatnich 10 grach, znów poza Wagnerem (4 mecze i 46%), trójki na poziomie 40% trafiają jeszcze Richardson i, uwaga uwaga, Jones - 40%.
Drużynowo Magic są mniej więcej w połowie stawki jeśli chodzi o atak, powinni poprawić skuteczność z osobistych bo tu są na 23. miejscu, a oddają sporo rzutów wolnych. Skuteczność za 3 to 33,5% i 20. miejsce w lidze, bez zaskoczenia.
Zawodnicy na plus i minus(+)
Bane - go-to-guy, lider, chcę więcej takiego Bane'a.
Black - mój ulubiony obecnie gracz Magic, pięknie się rozwija, pięknie trafia trójki z rogu. Jak się będzie dalej rozwijał tooo... będziemy mieć dylematy na SG.
Carter Jr. - solidny, twardy, dobrze broni, pożyteczny w ataku, wciąż dostajemy od niego więcej niż byśmy oczekiwali przed rozpoczęciem sezonu.
(-)
Isaac - oby miał jak najwięcej solidnych minut, bo luty się zbliża...
Banchero - nie nadąża za oczekiwaniami i wg mnie bardziej za głową niż fizycznością. @ssonicsl czuj się wywołany do dyskusji :D
da Silva - wypadł z kontuzją, ale wcześniej, po super początku, wyglądał bardzo źle i przestał trafiać za 3. Tristan wracaj.
Oczekiwania na kolejne 10 spotkańTo jest ten moment gdy Magic powinni umocnić się w tabeli. Z najbliższych 10 spotkań tylko to z Denver wydaje się arcy-trudne, reszta to mecze spokojnie do wygrania. Wszystko poniżej 7-3 będzie rozczarowaniem, nawet pomimo braku Wagnera i Suggsa, których powrotu nie spodziewam się jeszcze w czasie tych kolejnych 10 gier. Także przed meczami w Europie życzę sobie około 25 zwycięstw na koncie Orlando Magic.